Każda osoba może mieć swoją własną historię związaną z akwarystyką morską, która wcale nie musi być taka oczywista. Każdy zna film „Gdzie jest Nemo”. Wszyscy widzieli tam akwarium morskie. Piękne ryby, niesamowite „małe drzewka”. Ilu ludzi pomyślało, chcę takie w domu? Niewielu. Gdy film wchodził do kin miałam 6 lat, do głowy by mi nie przyszło, że to akwarium jest inne niż to z gupikami, które miałam w domu. Wiadomo, bajka, wszystko jest animowane, więc sądzę, że nie byłam jedyna. Później o tym nie myślałam. Za każdym razem oglądając bajkę moją uwagę przyciągał bardziej wulkan w akwarium niż ono samo. Chociaż rozgwiazda też była niczego sobie. Z czasem poznawałam dalej świat, ale oczy otworzyłam dopiero, gdy poszłam do domu mojego przyjaciela. Wszyscy dobrze wiedzieli, że ma akwarium, ale chyba nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, jakie ma akwarium. Usiadłam na krześle przed akwarium i śmiało mogę stwierdzić, że nie widziałam czegoś tak pięknego, a zwiedziłam pół Europy, ciężko było wtedy ze mną porozmawiać, bo dosłownie byłam w innym świecie. Patrzyłam i nie mogłam uwierzyć, w niektóre słowa, to wszystko żyło, musiało się odżywiać. Owy przyjaciel został moim chłopakiem i wciągnął mnie całą w podwodny świat. Kiedyś może i bym się z tego śmiała, ale teraz z dumą się przyznaję, chodzimy na spotkania akwarystyczne. To pokazało mi, że akwarystyka i cały świat, który jest z nią związany, nie tylko znajduje się pod wodą. Ludzie, których poznaję na spotkaniach okazali się być pomocni w każdej dziedzinie. Jednak akwarystyka ich połączyła i to ona ich ciągle sprowadza w swoje grono. Na spotkaniach od razu ustalamy termin następnego. Można tam się dosłownie wszystkiego dowiedzieć, wymienić spostrzeżeniami, a przede wszystkim nauczyć się wielu rzeczy, dlatego jest to takie potrzebne. Kolejną rzeczą wartą pochwalenia się jest fakt, że na spotkaniach przy 30 mężczyznach jestem jedyną kobietą. Codziennie zastanawiam się, dlaczego akwarystyka nie jest pasją kobiet. Ja chcę to zmienić. Akwarystyka jest czymś, co łączy ludzi. Nawet „najlepsi” chcą się uczyć od innych i przekazują wiedzę dalej. Nie ma rywalizacji, każdy dla każdego jest „wielkim bratem”. Jak to mówią im więcej słonej wody piję, tym bardziej chce mi się pić. Akwarium podziwiam chwilowo u mojego chłopaka, ale mam już swoje plany na zbiornik. Mam swoje ulubione rybki, zoasy. Mam również wiele planów, co do akwarystyki. Jak każdy chciałabym rozmnażać mandaryny wspaniałe (które są moimi ulubionymi rybami), to jest dopiero sztuka. Jestem pełnoletnia, a cieszę się, jak dziecko na widok błazenków chowających się w ukwiale, codziennie poznaję nowe nazwy i uczę się rzeczy dotyczących akwarystyki. Chciałabym u siebie patrzeć, jak dorastają błazenki, cieszyć się, gdy mój pterapogon będzie jadł mi z ręki. Chciałabym poszerzać wiedzę, a uda mi się to, gdy będę mieć swoje, nawet małe akwarium. Od czegoś trzeba zacząć, bo fora już przeczytałam całe. Czas na level up. Tak pisałam jeszcze dwa temu na temat tego wszystkiego.

Aktualnie piszę już zupełnie nową historię, ponieważ założyłam akwarium 30.12.2016r. Po ostatnim spotkaniu akwarystów w Łodzi stwierdziłam, że to jest mój czas i nie ma na co czekać. Postanowienie noworoczne było następujące, do następnego spotkania mieć własne akwarium. Plany były na akwarium mniejsze o połowę, ale znając mnie, zaraz chciałabym je powiększać. Takie jest idealne na początek (dla mnie), a moja przygoda właśnie się zaczęła na dobre. Jestem o poziom wyżej.

Drugie akwarium morskie założyłam 29.10.2017r. Długo nie wytrzymałam z akwarium o wielkości 61L. Wszystkie słowa odnośnie nieskończonej miłości do tego hobby okazały się prawdziwe, a ja nurkuję coraz głębiej. Akwarium, które stoi u mnie w pokoju i cieszy oko ma ponad trzy razy większą wielkość od poprzedniego. Jedyne pytanie, które mi się nasuwa to, kiedy będzie większe?

Something is wrong.
Instagram token error.
Load More